Rozmowa Patricii z Marcela, temat rozmowy "Marci, jechałam au-to-bu-sem!!!"

Patricia: Marci, jaki straszny dzień dla mnie, przyszła Betty z tym nędznikiem Morą. Podobno on jest nowym wiceprezesem. Powiedz, że zakpiła ze mnie!
Marcela: będzie dalej kpiła, zażądała aby był wiceprezesem od finansów.
Patricia: Ale Marci, nie możesz do tego dopuścić, nie chcę go widzieć, musisz postawić na swoim, przecież oni przejmują firmę. Przyprowadziła swojego ojca, a on od razu kazał mnie wyrzucić!
Marcela: Doprawdy?
Patricia: A Betty została na pogaduchach z wiedźmami, na pewno teraz żądają mojej głowy. Marci zrób cos bo nas wszystkich wyrzucą, ty też jesteś na liście. Nie możesz pozwolić aby dalej tu intrygowały. Zobacz do czego doprowadziłaś - Gutierrez wpisze mi naganne do akt.
Marcela: Zasłużyłaś na nią! Ile razy dzwoniłam do Ciebie z pytaniem o której przyjedziesz?!
Patricia: Mówisz o tym tak lekko, zapominając o dramacie istoty ludzkiej.
Marcela: O jakim dramacie mówisz?
Patricia: Marci (Patricia wstaje) uważaj bo spadniesz z krzesła. Musiałam przyjechać do pracy au-to-bu-sem.
Marcela: Rzeczywiście, potworny dramat.
Patricia: Oczywiście, mów to tak spokojnie, kpij ze mnie. Kiedy jechałaś autobusem transportu miejskiego?
Marcela: Nigdy ... i nie zamierzam jechać.
Patricia: Właśnie! I nic nie wiesz o prawdziwym życiu. Nie musiałaś wsiąść do autobusu ani znosić nagadywać "dawaj 600 peso" - tyle kosztuje bilet. A potem jeszcze te wrzaski (mówi to klepiąc się po udach) "Rusz się do tyłu mamuśka" . Nigdy nie tkwiłaś w takiej puszce sardynek. Popatrz do czego doprowadziła mnie nędza (Patricia pokazuje Marceli swoje brudne ręce). Marci nie wiesz czym jest wsiadanie do autobusu bez śniadania. W głowie się kręci, ludzie cię popychają, patrzą na ciebie tak jakby chcieli cię zgwałcić. Błagam niech to zostanie między nami, nie chcę by ktoś dowiedział się, że Patricia Fernandez, była żona Mauricia Brygmana, która studiowała sześć semestrów finansów na San Marino jechała autobusem.
Marcela: Patricia, sądzisz, że dzisiejszy dzień był wyjątkowy i jutro będzie inaczej?
Patricia: Oczywiście, to się musi zmienić.
Marcela: A co zamierzasz zrobić, żeby się zmieniło?
Patricia: Nie wiem, a ty?
Marcela: A ja co?
Patricia: Co mi radzisz? Co powinnam zrobić?
Marcela: Ja?! Nie mam pojęcia i nie rozwiąże za Ciebie problemów.
Patricia: Aj Marci, jestem twoją najlepszą przyjaciółką, powinnaś coś zrobić dla dobra własnej reputacji. Najlepsza przyjaciółka Marceli - Patricia Fernandez jedzie autobusem, co ludzie powiedzą???
Marcela: Aj, Patricia przestań!
Patricia: Ale Marci, zobaczysz jak się poczujesz, kiedy to usłyszysz! (Patricia wystawia swoją nogę) Patrzcie na rajstopy Patricii Fernandez, najlepszej przyjaciółki Marcelii Valencia, sekretarki prezesa Ecomody - musiały mi się podrzeć kiedy wysiadałam. Czy to jest sprawiedliwe?!!
Marcela: Patricia, przykro mi, ale nic nie mogę zrobić, znikneła twoja dobra wróżka. Mam tylko pensje, wszyscy jesteśmy zależni od Beatriz. Jeśli chcesz zmienić warunki to może Ci tylko pomóc Beatriz Pinzon Solano.
Patricia: Nie kpij ze mnie, wiesz, że ona mnie stąd wyrzuci, właśnie rozmawia z klubem, zażądają mojej głowy. Powiedziały, że twoje polecenia się nie liczą, bo teraz jesteś tu nikim. (Patricia wychodzi z biura Marceli).